niedziela, 12 kwietnia 2015

Zumba

Moja, jakże krótka, przygoda z zumbą miała miejsce jakieś dwa lata temu. Był to jeszcze etap diety Dukana [klik], ale powoli dochodziło do mnie, że samą dietą wiele nie zdziałam. Więc, trochę żeby schudnąć, a trochę żeby poznać nowych ludzi, poszłam. Pierwszy raz był ciężki. Nie dość, że wszystko po angielsku to dodatkowo moja kondycja była raczej...no w zasadzie to ja nie miałam kondycji w ogóle. No, a przecież zumba to szał ciał. Taniec latynoski połączony z figurami fitness. Po prostu 100% cardio.  Godzina zajęć mijała jak 10 minut w pracy. Endorfiny buchały, a ja byłam szczęśliwa. Niestety tak intensywny trening nie jest wskazany przy białkowej diecie Dukana. Po kilku szalonych, pełnych ekscytacji zumbą tygodniach mój organizm zaczął strajk. Nie miałam ochoty iść na kolejne zajęcia, a kiedy już się do tego zmotywowałam nie miałam siły uczestniczyć w nich tak jak powinnam. Miałam problemy z koncentracją, koordynacja ruchowa też się osłabiła. Każdy ruch pożerał tyle energii ile normalnie wystarczyło mi na cały dzień. Zaczęły się zawroty głowy, osłabnięcia. No, nie było ze mną dobrze. Po kilku takich, trudnych sejsach zrezygnowałam z zumby. Nie dlatego, ze mi się nie podobało, ale dlatego, że w połaczeniu z moja dieta była ona dla mnie niebezpieczna. No i chyba wymagałam zbyt szybkich efektów.
Zumba sama w sobie jest czymś cudownym. Podczas jednej sesji treningowej można spalić nawet 450 kalorii, czyli tyle co podczas godziny biegnia. Jednak nie odczówamy tego w ten sam sposób. Pewnie, jesteś spocona, ale jakże zadowolona. Każdy kto lubi tańczyc odnajdzie się w zumbie. Nie należy tylko oczekwiać, ze w miesiac z 90kg będziemy ważyć 50 kg :) Tak to się nie da.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz