Głównym punktem drugiego dnia, naszego pobytu w Barcelonie był stadion Camp Nou, drużyny FC Barcelona. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 23 euro, a zwiedzanie całego obiektu, muzeum trwa około dwóch godzin, do muzeum dołączony jest ogromny sklep z markowymi gadżetami, którymi napewno zainteresują się prawdziwi kibice tego klubu. Jestem pewna, że wrażenia podczas meczu muszą być nie do ogarnięcia, bo ja, nie będąc fanką piłki nożnej, byłam pod wrażeniem ogromu stadionu oraz tego jak muzeum jest zorganizowane. Można wejść prawie wszędzie. Od szatni zawodników (ba, można nawet wejść tym samym wejsciem, którego używają gracze wchodząc na boisko), aż do miejsca w którym siedzą komenatorzy. Będąc w Barceolnie koniecznie trzeba to zobaczyć.
Kolejne cudowne miejsce, z którego podczas dobrej pogody można podziwiać panoramę miasta, wzgórze Tibidabo. Mozna tam znależć coś dla dużych i małych. Jest bar, roller coster między drzewami, kolorowy diabelki młyn, nawet samolot latający nad głowami :) Trudno opisać jak piękne jest to miejsce, tam trzeba być.
Ostatni punkt zwiedzania w dniu drugim to Park Guell. Obiekt zaprojektowany przez architekta Antoniego Gaudiego. Kolorowy park, z mnóstwem mozaik, papug latających z drzewa na drzewo, małych uroczych domków, i niestety tłumami ludzi. Utrudnia to zrobienie zdjęcia jedynie obiektu którym jesteśmy zainteresowani,ale nie umniejsza to uroku parkowi.
Z racji tego, że sobota była dniem naszej rocznicy, razem z chłopakiem chcieliśmy zrobić coś innego. Padło na El Molino. Miejsce na wzór paryskiego Moulin Rouge. Wybraliśmy się na pokaz burleski. Świetne show, przesympatyczna prowadząca, nauczyła sie dla nas nawet powiedzieć "dobry wieczór" :). Cena biletu dla pary, plus szampan to 50 euro. Myślę, że to dobry sposób na wieczór panieński albo urodziny. Show, które my oglądaliśmy trwało około dwóch godzin, ale wiem, że jak to w takich miejscach bywa, odbywaja się tam różne spektakle i kabarety. Dobra zabawa gwarantowana.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz